Oficjalny Serwis Miejscowości Rogoźnik

Parafia Rzymsko-katolicka p.w Św . Andrzeja Boboli w Rogoźniku

HISTORIA PARAFII

Parafia pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Rogoźniku erygowana została dnia 16 maja 1971 roku. Została ona wydzielona z parafii w Ludźmierzu i dołączono do niej część Starego Bystrego, należącego do parafii w Czarnym Dunajcu. Pierwszym jej proboszczem mianowany został ks. Czesław Jurczyk. Z inicjatywą budowy kościoła wystąpił jeszcze przed II wojną światową Wojciech „Graniczny”, który dysponował pewną kwotą pieniędzy. Gdy realizacja jego planów nie okazała się możliwa wybudował w zamian dwie kapliczki przydrożne w Rogoźniku. Kontynuatorką jego poczynań była już po wojnie — Katarzyna Panek która oddała grunt pod kościół . Grunt pod plebanię przekazał nieodpłatnie Jan Kwak ” Witan “. Projekt kościoła opracował inż. Andrzej Radnicki z Krakowa. Dnia l6 sierpnia 1959 roku kamień węgielny poświęcił ks. Józef Dyba proboszcz i dziekan nowotarski. Budowa została ukończona w roku l963. Konsekracji kościoła dokonał dnia 22 sierpnia 1965 roku biskup sufragan krakowski Julian Groblicki. 

Pierwszym duszpasterzem, który zamieszkał w Rogoźniku, był dotychczasowy wikariusz ludźmierski ks. Stanisław Nowak, który pełnił funkcje do 30 maja 1962 roku, później został mianowany Ojcem Duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. roku 1984 przyjął on świecenia biskupie , a następnie został arcybiskupem częstochowskim. 

Do budowy kościoła w Rogoźniku użyto drewna oraz kamienia pochodzącego z niedalekich kamieniołomów. U fasady wznosi się wieża, dach nawy głównej wieńczy zaś wieżyczka stylizowana na sygnaturkę. Bryła zewnętrzna kościoła , a w szczególności wieża, nawiązuje swoim stylem do drewnianej architektury sakralnej. Wnętrze kościoła jest bogato zdobione. Parafia św. Andrzeja Boboli w Rogoźniku obejmuje wieś i część Starego Bystrego. Pierwszy proboszcz ks. Czesław Jurczyk wybudował w parafii plebanię, w roku 1976 wolno stojącą dzwonnicę o charakterze obronnym, przywodząca na myśl budowle sakralne sprzed kilku stuleci. Stacje Drogi Krzyżowej wykonał artysta-samouk Józef Janos z Dębna. W roku 1992 proboszczem mianowany został ks. Mieczysław Zoń, przybyły tu z probostwa w Kacwinie, a rodem z Dębna. W roku 1997 dobudowano wieżę do kościoła parafialnego. W roku 2005 proboszczem parafii zostaje ks. Andrzej Bukalski. W dniu 16 maja 2009 r. Parafia w Rogoźniku obchodziła 50 rocznicę wmurowania kamienia węgielnego pod budowę kościoła parafialnego. Z tej okazji do Rogoźnika przybył J. E. Ks. Kardynał Stanisław Dziwisz Metropolita Krakowski. O godz.11.00 rozpoczęła się uroczysta suma odpustowa której przewodniczył Kardynał Stanisław Dziwisz. W trakcie mszy świętej młodzież otrzymała sakrament Bierzmowania. Pod koniec mszy świętej została poświęcona tablica upamiętniająca to wielkie wydarzenie. 

10 czerwca 2012 przybył do naszej parafii obraz Jezusa Miłosiernego wraz z relikwiami św. Faustyny i bł. Jana Pawła II. Obraz ten i relikwie peregrynują od października 2011 r. po wszystkich parafiach w Archidiecezji Krakowskiej. Peregrynacja obrazu i relikwii odbywa się pod hasłem: “Miłosierdzie źródłem nadziei”. Peregrynacja Obrazu Jezusa Miłosiernego i relikwii św. Faustyny i bł. Jana Pawła II w parafii pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Rogoźniku rozpoczęła się 10 czerwca o godzinie 16:20 uroczystą procesją, w kierunku kapliczki na granicy ze Sterem Bystrem , na miejsce odbioru obrazu i relikwii przywiezionych przez samochód-kaplicę z parafii w Pyzówce. Na miejscu obraz został powitany poprzez ucałowanie jego ram przez księdza proboszcza oraz JE ks. bpa Jana Szkodonia. Po tym relikwie św. Faustyny i bł. Jana Pawła II zostały przekazane przedstawicielom młodzieży i rodzin naszej parafii. Następnie procesja składająca się z: ministrantów, księży dekanatu Nowy Targ , scholi, dzieci komunijnych, dziewcząt niosących feretrony, pocztów sztandarowych z : OSP Rogoźnik , szkół z Rogoźnika i Starego Bystrego , Związku Podhalan ze Starego Bystrego i bardzo licznych wiernych uroczyście weszła do kościoła, gdzie odbywały się główne nabożeństwa związane z nawiedzeniem. Uroczystej procesji towarzyszyła również banderia konna .Na pożegnanie obrazu 11 czerwca o godz. 15:30 została odprawiona Mszę św., w czasie której dokonano aktu zawierzenia parafii Miłosierdziu Bożemu. Następnie obraz został umieszczony w samochodzie-kaplicy i wyruszył w drogę do parafii w Ludźmierzu.
31 marca 2014 r. w Mizernej odbył się pogrzeb ks. Prałata Mieczysława Zonia , byłego Proboszcza Parafii Rogoźnik. Zmarł w czwartek 27 marca, po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 85 lat. Z wielkimi honorami górale pożegnali ks.Mieczysława Zonia. Mszał, kielich i stuła były bardzo wymownymi symbolami umieszczonymi na trumnie. Ciało zmarłego ks.Mieczysława Zonia górale wieźli z kościoła na cmentarz zaprzęgiem konnym w asyście banderii konnej. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył bp Jan Zając. Dzień wcześniej mszę wprowadzenia do kościoła (importa) odprawiło 40 kapłanów pod przewodnictwem ks. biskupa Jana Szkodonia. Podziękowania za służbę kapłańską przysłali kardynałowie: Stanisława Dziwisz oraz Kazimierz Nycz z archidiecezji warszawskiej. Na ostatnie pożegnanie ks. Mieczysława Zonia przybyło również bardzo wielu kapłanów. Obecne były delegacje i poczty sztandarowe różnych organizacji , OSP, kapela góralska, orkiestra dęta, bandera konna. W uroczystościach wzięli udział bardzo licznie mieszkańcy Parafii Rogoźnik , gdzie w latach 1992 -2005 pasterzował jako Proboszcz. Podczas uroczystej Mszy Św. Proboszcz Parafii Rogoźnik ks. Andrzej Bukalski oraz przedstawiciel Rady Parafialnej Adam Hajnos podziękowali zmarłemu Proboszczowi za długie lata swojej posługi w Rogoźniku. Przy dźwiękach marsza pogrzebowego orkiestr dętych z Maniów i Kacwina, oraz góralskich nut , jak przystało na wielkiego człowieka trumnę z ciałem śp. ks. Mieczysława przewieziono paradnym konnym góralskim powozem przy niezliczonej ilości księży i wiernych. Na miejscowym cmentarzu uroczyście pochowano w grobowcu śp. ks. kanonika Mieczysława Zonia, w pięknej podhalańskiej ziemi z widokiem na Tatry.
Przed Świętami Wielkanocnymi 2014 r. zakończone zostały prace budowlane parkingu przy kościele parafialnym. Kostkę brukową na parking sponsorowali rodacy skupieni w Klubie Parafii Św. Andrzeja Boboli Rogoźnik – Stare Bystre w Chicago , natomiast pozostałe prace pokryli parafianie . Na wiosnę 2015 r. na placu przy parkingu parafialnym wybudowana została kapliczka Św.Krzysztofa. Wykonawcą tej kapliczki jest pan Gabriel Szyrszeń z Nowego Targu. Sponsorem kapliczki był Klub Parafii Św. Andrzeja Boboli Rogoźnik – Stare Bystre w Chicago.

12 grudnia 2021 r. w trzecią niedzielę Adwentu, w niedzielę radości odszedł do Domu Ojca, przeżywszy 86 lat – J. E. Ks. Abp Stanisław Nowak biskup senior archidiecezji częstochowskiej, ale też były wikariusz parafii ludźmierskiej, tworzący parafię w Rogoźniku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek 17 grudnia na Jasnej Górze, po czym przewieziono ciało zmarłego do Bazylika Archikatedralnej, gdzie w sobotę 18 grudnia się zakończyły. Przedstawiciele Parafii Rogoźnik z Proboszczem ks. Andrzejem Bukalskim , sołtysem Rogoźnika Kazimierzem Zubkiem , sztandarami : Szkoły Podstawowej im. ks. prof. Józefa Tischnera z Rogoźnika , OSP Rogoźnik , Związku Podhalan ze Starego Bystrego oraz delegacja z wieńcem towarzyszyli w ostatniej drodze z Bazyliki Archikatedralnej w Częstochowie do krypty biskupów.


Z rodzin tej parafii święcenia kapłańskie otrzymali :

— w roku 1951 ks. Stanisław Kwak — archidiecezja kr akowska,
— w roku 1957 ks. Józef Komperda — archidiecezja łódzka

Józef Komperda “Mikołajcyk” : 1934-08-09- Rogoźnik , święcenia kapłańskie: 1957-09-22 Łódź , wikariusz 1947-10-15 Głowno , Bełchatów – Narodzenia NMP, Brzeziny – Podwyższenia Świętego Krzyża , 1966-09-01 Zgierz – MB Dobrej Rady , 1972-08-25 Łęczyca , proboszcz 1976-05-10 Szczerców – Narodzenia NMP, dziekan dekanatu szczercowskiego, kanonik 1997-05-24, 2005-09-24 senior kapituły Łaskiej) .Zmarł 26 grudnia 2020 r. , pochowany na cmentarzu komunalnym w Rogoźniku.

— w roku 1963 ks. Jan Fudala — diecezja bielsko-żywiccka,
— w roku 1964 ks. Władysław Kos — archidiecezja krakowska
— w roku 1967 ks. Andrzej Tylka — diecezja bielsko-żywiecka
— w roku 1975 ks. Leopold Fit — archidiecezja wrocławska,
— w roku 1985 ks. Stanisław Parzygnat — archidiecezja krakowska  

Z rodzin tej parafii śluby zakonne złożyły :

— w roku 1948 s. Jadwiga Bobek — sercanka*
— w roku 1967 s. Letycja — Władysława Kwak — sercanka
— w roku 1972 s. Judyta — Helena Kieta — służebniczka
— w roku 1993 s. Małgorzata Bukowska — franciszkanka
— w roku 2007 s. Beata Hajnos – Franciszkanka Misjonarka Maryii

*BOBEK, JADWIGA MARIA – (1921-1997), siostra ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanek), sekretarka arcybiskupów krakowskich, w tym Karola Woj-tyły. Ur. w Rogoźniku Podhalańskim k. Nowego Targu, do zgromadzenia wstąpiła w 1945 r. Najpierw pracowała jako księgowa w krakowskim Komitecie Opieki Społecznej prowadzonym przez zgromadzenie, a od 1.10.1952 aż do śmierci pełniła obowiązki sekretarki w kancelarii arcybiskupów krakowskich: Eugeniusza Baziaka, Karola Woj-tyły i Franciszka Macharskiego. Odznaczona przez Jana Pawła II Medalem Pro Ecclesia et Pontifice jako „małym znakiem wielkiej wdzięczności” za wieloletnią pracę dla Kościoła. Przez pewien czas pełniła obowiązki sekretarki generalnej zgromadzenia sercanek oraz była wybierana dwukrotnie na kapitułę swego zgromadzenia. Zmarła nagle, udając się na poranną modlitwę w kaplicy kurii krakowskiej.
We współczesnym świecie wielkie bogactwo i bieda żyją obok siebie
„Ileż ona posług wypełniła w ciągu swojego życia – posług dyskretnych, pokornych i owocnych! Mnie samemu trudno byłoby zliczyć wszystkie pisma, które wyszły spod jej pracowitych palców, wszystkie teksty, nie tylko urzędowe, ale także naukowe i literackie. Rękopisy przepisywała starannie i bezbłędnie. Pracowała szybko i dokładnie. Nie tylko ja, ale również moi poprzednicy i mój następca dziękują Bożej Opatrzności za to, kim była dla krakowskiej Kurii Metropolitalnej Siostra Jadwiga”, (list Jana Pawła II do kard. Franciszka Macharskiego, 3.11.1997)

Wielka Encyklopedia Jana Pawła II Tom III 

KATARZYNA PANEK
UR.04.11.1892 , ZM.09.02.1985 R. – FUNDATORKA GRUNTU POD KOŚCIÓŁ 

MSZE ŚWIĘTE

Dzień powszechny:

Od listopada do marca o godz.17:00,
od października do kwietnia o godz.18:00,
od maja do września o godz.19.00

W miesiącach V,VI,X,XII tylko wieczorem (GODZ. J.W.)
W pozostałych miesiącach – WTOREK I CZWARTEK O GODZ. 7:00

Niedziela : 8:00 oraz 10:30

OKAZJA DO SPOWIEDZI:CODZIENNIE 30 min. PRZED MSZĄ ŚW. 

WAŻNIEJSZE WYDARZENIA Z ŻYCIA PARAFII.

-1958 r. Rozpoczęcie budowy kościoła. Projekt kościoła wykonał inż. architekt Andrzej Radnicki.

-16.08.1959 r.- Poświęcenie przez ks. Józefa Dybe –dziekana nowotarskiego kamienia węgielnego pod budowę kościoła.

-1962 r. Funkcję duszpasterza sprawuje ks. Stanisław Nowak / dn.08.09.1984 r.-zostaje biskupem częstochowskim /

-1963 r. – Zakończenie budowy kościoła.

-1963 r. – Funkcję duszpasterza obejmuje ks. Czesław Jurczyk

-22.08.1965 r. – Ks. Bp. Julian Groblicki dokonuje konsekracji kościoła.

-16.05.1970 r. – Msza Św. której przewodniczy ks. Kard. Karol Wojtyła . Poświęcenie organów.

-16 .05.1971 Erygowanie Parafii Rogoźnik. Pierwszym Proboszczem zostaje ks. Czesław Jurczyk.

-15-16.06.1975 r.- Wizytacja Parafii przez ks. Kard. Karola Wojtyłe.

-1976 r. – Zostaje wybudowana wolnostojąca dzwonnica.

-16 października 1978 roku przeżywaliśmy radość i łączyli duchowo z Watykanem , gdzie na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak kardynał Karol Wojtyła metropolita Krakowski jako Ojciec Święty Jan Paweł II

-1992 r. – Proboszczem Parafii zostaje Ks. Mieczysław Zoń.

-07.06.1997 r.- Różaniec Jana Pawła II w Sanktuarium w Ludźmierzu.

-1997 r. – Dobudowano wieżę do istniejącego kościoła.

-18.08.1998 r.- Założono dzwony na nowo wybudowaną wieżę kościoła.

– Listopad 1998 r. – Montaż w kościele ogrzewania gazowego.

-Październik 1999 r. – Wykonano nowe chodniki przed kościołem.

-04-05.08.1999 r.- W ramach obchodów tysiąclecia kościoła krakowskiego i przygotowania do jubileuszu dwutysiąclecia chrześcijaństwa nawiedza Parafię kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.    

-25.07.2000 – Rozpoczęto wykonanie nowego pokrycia dachowego kościoła. Gonty zostały zastąpione miedzianą blachą.

-27 wrzesień 2000r. – w wieku 77 lat umiera ks. Kanonik Stanisław Kwak „Wilkus”-kapłan pochodzący z Rogoźnika.

-Sierpień 2001 – Remont organów w kościele.

-16.05.2002 – Ks. bp. Kazimierz Nycz dokonuje Bierzmowania młodzieży.

-30.06.2002 r. – Uroczystość nadania Szkole Podstawowej w Rogoźnik imienia Ks. Prof. Józefa Tischnera. Uroczystą mszę Św. celebruje Ks. Kard. Franciszek Macharski.

-2002 r. – malowanie kościoła wewnątrz.

-16-17.05.2004r.- Wizytacja duszpastersko-kanoniczna parafii przez Ks. Kard. Franciszka Macharskiego.

-02.04.2005 r. godz.21.37 – Śmierć Papieża Jana Pawła II.

-2005 – Proboszczem Parafii zostaje ks. Andrzej Bukalski.

-01.10. 2007 r.- Pogrzeb ks. Czesława Jurczyka –długoletniego proboszcza parafii.

-15.05.2008 r.- Ks. bp. Jan Zając dokonuje Bierzmowania młodzieży.

-14.07.2008 r. – Abp. Stanisław Nowak Metropolita Częstochowski odwiedza Parafie.

-16.05.2009 r. – Parafię odwiedza Metropolita Krakowski Kard. Stanisław Dziwisz , 50 rocznica wmurowania kamienia węgielnego pod budowę kościoła , Bierzmowanie.

-Sierpień 2010 r. – Remont organów w kościele

-10-11.10.2010 r.- Wizytacja duszpastersko-kanoniczna parafii przez JE Ks. Biskupa Józefa Guzdka , Bierzmowanie młodzieży .

-10-11.06.2012 r. – Peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego oraz relikwii św. Faustyny i bł. Jana Pawła II w parafii św. Andrzeja Boboli w Rogoźniku. Uroczystości pod przewodnictwem JE Bp. Jana Szkodonia.

– 04.11.2013 r. – umiera śp. ks. prałat Jan Fudala – kapłan pochodzący z Rogoźnika.

Ks. Jan Fudala Urodził się 18 listopada 1939 r. w Rogoźniku. Swoją posługę kapłańską sprawował w parafiach: Barwałd. Jeleśnia, Ujsoły, Targanice, Racławice i przez 8 lat w Ponikwii. Na polecenia Ks. Kardynała Franciszka Macharskiego został skierowany do Hecznarowic w której duszpasterzował 29 lat, pozostawiając po sobie pamięć kapłana skutecznie wiążącego codzienne życie wiernych z Ewangelią.Zmarł 04.11.2013 r.

-27.03.2014 r. – umiera śp. ks. prałat Mieczysław Zoń – proboszcz parafii Rogoźnik w latach 1992 -2005.

Ks. kanonik Mieczysław Zoń urodzony w 1929 roku w Dębnie do szkoły średniej uczęszczał w Nowym Targu. Przyjaciel ks. prof. Józefa Tischnera. Studia teologiczne pobierał w seminarium w Krakowie. Wyświęcony w 1960 roku u Benedyktynów w Tyńcu. Pierwsza pracę w charakterze katechety podjął w Parafii Wszystkich Świętych w Krakowie (2 lata). Następnie pełnił funkcję wikariusza w parafii Wniebowzięcia MN w Oświęcimiu. Od 1972 roku był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Kacwinie, z małą przerwą kiedy był proboszczem w Maruszynie. Następnie został proboszczem w Rogoźniku. Od roku do 2005 przechodząc na emeryturę został rezydentem przy kaplicy w Mizernej. Zamieszkał w Mizernej i był tu duszpasterzem, aż do swojej śmierci. Przez 54 lata oddany Bogu pracował jako kapłan. Bardzo dużo pomagał ludziom. Był pomocny szczególnie kapłanom. Zmarł 27.03.2014 r. Pochowany w dniu 31.03.2014 r. na cmentarzu w Mizernej.

-Kwiecień 2014 r. – Wybudowano parking przy kościele.

-Maj 2015 r. – Wybudowano koło parkingu przykościelnego kapliczkę Św. Krzysztofa. Wykonawcą tej kapliczki jest pan Gabriel Szyrszeń z Nowego Targu.
– 03 – 08 Maj 2015 r. – Misje Święte pod przewodnictwem księdza doktora Lucjana Bielasa.

-16.05.2015 R. – 50 lat od konsekracji kościoła w Rogoźniku. Uroczystościom przewodniczy abp. Stanisław Nowak.

– 03 maj 2017 r. Wizyta kanoniczna JE Ks. Bp. Jana Szkodonia. Bierzmowanie młodzieży.

– 13.05.2019 r. – Ks. bp. Damian Muskus dokonuje Bierzmowania młodzieży.

– 26.12.2020 r. – umiera śp. ks. Józef Komperda – kapłan pochodzący z Rogoźnika. Mszy Św. pogrzebowej przewodniczył abp. Grzegorz Ryś – metropolita łódzki.

Józef Komperda “Mikołajcyk” : 1934-08-09- Rogoźnik , święcenia kapłańskie: 1957-09-22 Łódź , wikariusz 1947-10-15 Głowno , Bełchatów – Narodzenia NMP, Brzeziny – Podwyższenia Świętego Krzyża , 1966-09-01 Zgierz – MB Dobrej Rady , 1972-08-25 Łęczyca , proboszcz 1976-05-10 Szczerców – Narodzenia NMP, dziekan dekanatu szczercowskiego, kanonik 1997-05-24, 2005-09-24 senior kapituły Łaskiej) . zm.26.12.2020 r. , pochowany 29.12.2020 r. na cmentarzu komunalnym w Rogoźniku.   

– 12.12.2021 r. – umiera J.E. Abp. Stanisław Nowak , pierwszy rogoźnicki duszpasterz. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek 17 grudnia na Jasnej Górze, po czym przewieziono ciało zmarłego do Bazylika Archikatedralnej, gdzie w sobotę 18 grudnia się zakończyły. Przedstawiciele Parafii Rogoźnik z Proboszczem ks. Andrzejem Bukalskim , sołtysem Rogoźnika Kazimierzem Zubkiem , sztandarami : Szkoły Podstawowej im. ks. prof. Józefa Tischnera z Rogoźnika , OSP Rogoźnik , Związku Podhalan ze Starego Bystrego oraz delegacja z wieńcem towarzyszyli w ostatniej drodze z Bazyliki Archikatedralnej w Częstochowie do krypty biskupów.

Homilia abp. Stanisława Gądeckiego podczas uroczystości pogrzebowych w dniu 18 grudnia 2021 r.

PROBOSZCZOWIE PARAFII

— od roku 1962 ks. Stanisław Nowak — duszpasterz,

— od roku 1963 ks. Czesław Jurczyk — duszpasterz,

— od roku 1971 ks. Czesław Jurczyk,

— od roku 1992 ks. Mieczysław Zoń.

— Od roku 2005 ks. Andrzej Bukalski 

KS. STANISŁAW NOWAK 1935 - 2021

DUSZPASTERZ PARAFII ROGOŹNIK W LATACH 1962 – 1963.

Abp Stanisław Nowak urodził się 11 lipca 1935 r. w Jeziorzanach. Ukończył II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego w

Posługę duszpasterską rozpoczął w archidiecezji krakowskiej jako wikariusz w Choczni k. Wadowic, w Ludźmierzu i Rogoźniku na Podhalu. W latach 1963-79 był ojcem duchownym w Krakowskim Seminarium Duchownym, z przerwą na studia specjalistyczne z teologii w latach 1967-71 w Instytucie Katolickim w Paryżu, uwieńczone doktoratem. Od 1971 r. kierował katedrą teologii życia wewnętrznego Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie, a od 1981 r. – Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej.

Był autorem wielu publikacji z zakresu teologii życia wewnętrznego. W 1979 r. objął funkcję rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ojciec Święty Jan Paweł II mianował go biskupem częstochowskim 8 września 1984 r. Uroczystość święceń biskupich odbyła się 25 listopada 1984 r. w częstochowskiej bazylice katedralnej. Święceń biskupich udzielił kard. Józef Glemp Prymas Polski. Bp Stanisław Nowak objął kanonicznie diecezję 26 listopada 1984 r. a uroczystego ingresu do bazyliki katedralnej dokonał 8 grudnia 1984 r. Jako motto swojej posługi biskupiej obrał słowa: „Iuxta crucem Tecum stare” (Chcę pod krzyżem stać przy Tobie).

W ramach prac Episkopatu Polski był w latach 1989–1996 przewodniczącym Komisji Maryjnej. W 1990 i 1994 brał udział w Synodach Biskupów w Rzymie. W latach 1994–2001 był stałym współpracownikiem Sekretariatu Synodu Biskupów. 24 czerwca 2004 papież Jan Paweł II ustanowił go drugim wiceprzewodniczącym Papieskiej Akademii Niepokalanej.

W lipcu 2010, po ukończeniu 75 lat złożył rezygnację z urzędu. Papież rozpatrzył ją formułą nunc pro tunc, prosząc metropolitę o kontynuowanie posługi do końca 2011. 29 grudnia 2011 papież Benedykt XVI zwolnił go z funkcji arcybiskupa metropolity częstochowskiego i mianował na ten urząd biskupa Wacława Depo.

Zmarł 12.12.2021 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek 17 grudnia na Jasnej Górze, po czym przewieziono ciało zmarłego do Bazylika Archikatedralnej, gdzie w sobotę 18 grudnia się zakończyły. Ciało zmarłego arcybiskupa złożone zostało do krypty Bazyliki Archikatedralnej w Częstochowie.

KS.CZESŁAW JURCZYK 1929 - 2007

PROBOSZCZ PARAFII ROGOŹNIK W LATACH 1963 – 1992

Ur. 1929 r. w Polance Wielkiej k. Oświęcimia. Wyświęcony na kapłana 1955r.

Od 1992 – 1995r. – Proboszcz Parafii Maniowy
Od 1995 – 2005r. – Proboszcz Parafii Balin
Od 2005r. – emerytura.
Zmarł w 2007 r. 

Artykuł „ Z różańcem nie rozstawał się nigdy…” który ukazał się w kwartalniku gminy Polanka Wielka nr. 3 , lipiec – wrzesień 2018

Rok temu odszedł do Pana ks. Czesław Jurczyk, rodowity polanczanin , gorliwy duszpasterz, proboszcz parafii w Rogoźniku, Maniowach i Balinie. Urodził się 19 czerwca 1929 r. w Polance W i e l k i e j , w rodzinie Franciszka i Bronisławy z Gałganów. Ojciec zmarł młodo, więc matka sama musiała sobie radzić z wychowaniem ośmioletniego syna i jego trzech sióstr – Franciszki, Władysławy i Marii. Czesław wkrótce po przyjęciu pierwszej Komunii Św. został ministrantem; służył do mszy św. nie tylko w niedziele i święta, choć do kościoła musiał pokonywać ponad czterokilometrową drogę. Po wyzwoleniu rozpoczął naukę w wadowickim gimnazjum, ale po dwóch latach przeniósł się do Oświęcimia. Po maturze wstąpił do seminarium w Krakowie, gdzie 26 czerwca 1955 r. otrzymał święcenia kapłańskie. 3 lipca odprawił mszę św. prymicyjną w swej rodzinnej parafii. Według zapisków ks. proboszcza Brawiaka, ks. Czesław był piętnastym kapłanem rodem z Polanki, licząc od 1853 r., czyli prymicji ks. Stanisława Nikliborca. Pierwszą posługę duszpasterską pełnił w Czarnym Dunajcu. Po roku został przeniesiony do Ciężkowic k/Jaworzna. Tamtejszy proboszcz był już nienajlepszego zdrowia, więc młody wikariusz starał się jak mógł zastępować go w niektórych obowiązkach – podobno prowadził wszystkie kondukty pogrzebowe (nawet prosił, by w razie potrzeby wzywano go z urlopu!). Miał też pod swą opieką parafialne kółko teatralne, do którego między innymi należeli pochodzący z Cieżkowic artyści opery bytomskiej. Po trzech latach ks. Czesław został przeniesiony do Nowej Huty pod Krakowem. W osiedlu Czyżyny zmarł właśnie proboszcz i przez jakiś czas ks. Jurczyk zarządzał parafią. Spędził tam kolejne trzy lata, poczem powierzono jego duszpasterskiej pieczy Rogoźnik koło Nowego Targu, należący jeszcze wtedy do parafii w Ludźmierzu. Pierwszym kapłanem, który zamieszkał w Rogoźniku, był dotychczasowy wikariusz ludźmierski, ks. Stanisław Nowak (od 1984 r. arcybiskup częstochowski), od niego to po roku przejął obowiązki ks. Jurczyk. Rogoźniczanie wznoszenie swej świątyni rozpoczęli w 1959 r., a zakończyli już za czasów ks. Jurczyka, który z wielkim zapałem przystąpił do parafialnych inwestycji. Trzeba było nie tylko dokończyć i należycie wyposażyć kościół, ale także pomyśleć o plebanii. O jej budowie opowiada siostra księdza, pani Maria Jurczyk: Władze świeckie nie wydały zezwolenia. Trzykrotnie budowa była zatrzymywana i plombowana, ale brat się nie poddawał. Aby przechytrzyć władze, murarze polewali wodą plomby na murach, by w razie kontroli powiedzieć, że to deszcz je uszkodził, i podciągali ściany w górę. W ciągu trzech miesięcy plebania została wybudowana i wykończona. 22 sierpnia 1965 r. sufragan krakowski bp Julian Groblicki dokonał konsekracji nowej świątyni pod wezw. św. Andrzeja Boboli. 16 maja 1970 r. uroczystą mszę św. w Rogoźniku sprawował i nowe organy poświęcił kard. Karol Wojtyła. Równe pięć lat później – 16 maja 1971 – rogoźnicka parafia została formalnie erygowana (do Rogoźnika dołączono część Starego Bystrego, będącą dotąd w parafii Czarny Dunajec). Jej pierwszym proboszczem został oczywiście ks. Czesław Jurczyk. Z biegiem lat do kościoła została dobudowana wolnostojąca dzwonnica (proboszcz sam ją zaprojektował), a całość pięknie ogrodzona. Został też założony nowy cmentarz, zbudowano dom parafialny, zakupiono stacje Drogi Krzyżowej, wyrzeźbione przez ludowego artystę z Dębna. W 1992 r. ks. Jurczyk przekazał probostwo w ręce ks. Mieczysława Zonia, dotychczasowego proboszcza Kacwina, a sam objął parafię Maniowy w Pieninach. Uczynił tak za namową swego długoletniego przyjaciela, ks. prał. Antoniego Siudy pochodzącego z Libiąża, który po 42 latach proboszczowania przechodził na emeryturę i chciał pod jego opieką pozostać w parafii w roli rezydenta. Ks. Jurczyk był w Maniowach prawie trzy lata. Tu również wiele czasu i energii poświęcił pracom wykończeniowym przy nowym kościele, zbudowanym w związku z przenosinami wsi z terenu przeznaczonego pod jez. Czorsztyńskie. Kolejną, i ostatnią, jego placówką duszpasterską był Balin k. Chrzanowa. Tu także potrzebne były inwestycje i remonty, a w znacznie większym stopniu niż budynki, pomocy wymagali sami parafianie. Czasy były trudne, duże bezrobocie, trudności z przystosowaniem się do nowych warunków życia… Ks. Jurczyk pracował w Balinie do 2004 r. Osiągnąwszy wiek emerytalny, chciał zamieszkać w Domu Księży Seniorów w Makowie, ale że zdrowie odmówiło posłuszeństwa, powrócił do rodzinnego domu w Polance. Niestety, nie na długo. Zmarł 28 września 2007 r. w zakopiańskim szpitalu. Ksiądz Czesław Jurczyk wszędzie pozostawiał po sobie dobrą opinię. Najbardziej ujmował ludzi swoją pobożnością i dobrocią. Ceniony był także jako spowiednik. Wiele czasu spędzał w konfesjonale, u którego kratek klękali nie tylko parafianie, ale i mieszkańcy sąsiednich miejscowości. Zapraszany na spowiedź przez okolicznych księży znany był z tego, że zawsze był w kościele pierwszy. Kiedyś wizytujący parafię bp Groblicki zwrócił mu uwagę, że na drzwiach kancelarii nie ma wywieszonych godzin urzędowania. Proboszcz odpowiedział, iż stara się przyjmować ludzi wtedy, gdy tego potrzebują, nawet w nocy, ponieważ ksiądz nie pracuje a służy Bogu i ludziom, na co biskup miał rzec: Czesiu, nawet mnie, biskupa, w służbie przebrałeś. W Rogoźniku założył scholę, która swym śpiewem do tego stopnia ujęła kard. Wojtyłę, że gdy ten został papieżem, przysłał zaproszenie by mu tam w Rzymie, pośpiewali pięknie po góralsku! Parafianie byli przyzwyczajeni – wspomina pani Stanisława Kieta, długoletnia gospodyni ks. Jurczyka – że do proboszcza można pójść z każdą sprawą, osobistą czy rodzinną. Zawsze znajdował jakieś rozwiązanie. Bardzo był uczulony na ludzką biedę. Kiedyś, chodząc po kolędzie, odwiedził rodzinę mieszkającą w walącej się chałupinie. Matka i jej chora córka z małym dzieckiem… Zaraz na drugi dzień zwołał komitet kościelny, kupił materiały budowlane, a parafianie nie tylko dołożyli „dutków”, ale i własnymi siłami zbudowali domek, który do dziś służy. W Balinie wielu ludzi na powrót przyciągnął do Kościoła. Odwiedzał osoby żyjące na bakier z przykazaniami kościelnymi i przekonywał, że nie warto dłużej tkwić w grzechu, a jak były jakieś formalne przeszkody, to starał się na wszystkie sposoby temu zaradzić. Dzieciom z uboższych rodzin kupował ubranka do I Komunii św., dofinansowywał kolonie, pamiętał o opale na zimę i żywności na świąteczny stół, więźniom wysyłał paczki. Nikt z potrzebujących nie odszedł bez wsparcia. Nawet, gdy już po wylewie leżał w szpitalu, to podsłuchawszy jak jedna z pielęgniarek żaliła się, że nie ma za co wysłać dziecka na wakacje, dał jej pieniądze na ten wyjazd. Nigdy też nie rozstawał się z brewiarzem i różańcem… Proboszcz często pozostaje ze swymi parafianami nie tylko do końca swych dni, ale i na wieczne spoczywanie. Kapłańska droga ks. Czesława Jurczyka, rozpoczęta w Polance, prowadziła Go przez Czarny Dunajec, Ciężkowice, Kraków-Nową Hutę, Rogoźnik, Maniowy, Balin, by znów skręcić do rodzinnej wsi i 1 października 2007 r. zakończyć się na polańskim cmentarzu.

Maria Biel 

KS.MIECZYSŁAW ZOŃ 1929 - 2014

PROBOSZCZ PARAFII ROGOŹNIK W LATACH 1992-2005

Ks. kanonik Mieczysław Zoń urodzony w 1929 roku w Dębnie do szkoły średniej uczęszczał w Nowym Targu. Przyjaciel ks. prof. Józefa Tischnera. Studia teologiczne pobierał w seminarium w Krakowie. Wyświęcony w 1960 roku u Benedyktynów w Tyńcu. Pierwsza pracę w charakterze katechety podjął w Parafii Wszystkich Świętych w Krakowie (2 lata). Następnie pełnił funkcję wikariusza w parafii Wniebowzięcia MN w Oświęcimiu. Od 1972 roku był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Kacwinie, z małą przerwą kiedy był proboszczem w Maruszynie. Następnie został proboszczem w Rogoźniku. Od roku do 2005 przechodząc na emeryturę został rezydentem przy kaplicy w Mizernej. Zamieszkał w Mizernej i był tu duszpasterzem, aż do swojej śmierci. Przez 54 lata oddany Bogu pracował jako kapłan. Bardzo dużo pomagał ludziom. Był pomocny szczególnie kapłanom. Zmarł 27.03.2014 r. Pochowany w dniu 31.03.2014 r. na cmentarzu w Mizernej.  

Grób ś. p ks. Mieczysława Zonia w Mizernej

KS.ANDRZEJ BUKALSKI

PROBOSZCZ PARAFII ROGOŹNIK OD 2005 r.

Ur. 1957r. w Krakowie
W 1983r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk Ks.Kard.Franciszka Macharskiego.
Przed objęciem w 2005r. funkcji Proboszcza w Rogoźniku był wikariuszem w Lipnicy Wielkiej, Krakowie (os.Bronowice Nowe) i Rabce (Parafia św. Marii Magdaleny).

 

 

PATRON - ŚWIĘTY ANDRZEJ BOBOLA

 

 

Gdy 31 lipca 1611 r. dwudziestoletni Andrzej Bobola, jako uczeń jezuickiej szkoły w Braniewie zgłosił się do litewskiej prowincji Towarzystwa Jezusowego z pewnością nie myślał o końcu, jaki zgotuje mu przyszłość. Chciał być wierny Bożemu powołaniu, dlatego usłyszawszy głos Chrystusa: “Pójdź za mną!”, nie zwlekał, lecz poprosił o przyjęcie do zakonu w tym samym dniu, w którym ukończył szkołę średnią. Imponował mu rozmach pracy apostolskiej i poziom intelektualny, jaki reprezentowali jezuici dlatego postanowił zrealizować swoje powołanie kapłańskie we wspólnocie, którą poznał w czasie studiów. Ówczesny prowincjał litewski, Paweł Beksa, polecił przyjąć zgłaszającego się kandydata. Andrzej jako uczeń musiał mieć w swoim środowisku opinię nie budzącą zastrzeżeń. Wszystko, cała przygoda, która miała doprowadzić go do janowskiej tragedii, a raczej janowskiego zwycięstwa, zaczęło się bardzo po prostu. Wstępując w progi nowicjackiego domu, który z powodu pożaru kolegium św. Ignacego mieścił się w zabudowaniach Akademii Wileńskiej, wpisał własnoręcznie do specjalnego zeszytu oświadczenie: Ja, Andrzej Bobola, Małopolanin, zostałem przypuszczony do odbycia pierwszej próby, dnia ostatniego lipca 1611 r., zdecydowany za pomocą Boga wypełnić wszystko, co mi przedłożono. 10 sierpnia otrzymał suknię zakonną i rozpoczął właściwy nowicjat. Pewną monotonię zajęć nowicjackich przerywał czas prób. Andrzej odbył ich trzy: miesięczną posługę chorym w szpitalu, katechizowanie na placu miejskim przygodnie zebranych słuchaczy oraz pielgrzymowanie o żebraczym chlebie w okolicach Wilna. Szczególnie przykra wydaje się ta ostatnia. Były to bowiem czasy zacietrzewienia religijnego, kiedy strony, zarówno katolicy, jak i ewangelicy czy prawosławni, nie przebierali w środkach w walce z oponentami, a niechęć, niejednokrotnie nawet wrogość innowierców do Towarzystwa Jezusowego łączyła się z czynnymi zniewagami. Uwieńczeniem nowicjatu są śluby zakonne: wieczystego ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Złożył je Andrzej 31 lipca 1613 r., podczas Mszy św. celebrowanej przez swojego rektora i jednocześnie mistrza nowicjatu, Wawrzyńca Bartiliusa. Jeszcze tego samego dnia przeniósł się Bobola do kolegium akademickiego, by odbyć studia filozoficzne. W 1616 r. zdał komisyjny egzamin z całości filozofii. Zwyczajem Towarzystwa wysyłano wówczas nowych magistrów na praktykę wychowawczą lub dydaktyczną do któregoś z kolegiów. Andrzeja skierowano do kolebki polskich jezuitów – Braniewa. Zapewne zadowolony był z tej placówki, ponieważ w zawsze przepełnionym Hozjanum panował dobry duch. O duchowej prężności tego ośrodka w czasie, gdy tam pracował, świadczy fakt, że w roku, w którym odchodził z Braniewa, trzynastu uczniów tej szkoły poprosiło o przyjęcie do Towarzystwa, a pięciu poszło do innych zakonów. Drugim miejscem, gdzie Andrzej sprawdzał swoje siły jako pedagog, był Pułtusk. Uczelnia licząca wtedy ponad 800 studentów była ulubioną szkołą synów magnackich i wydała wielu obywateli zasłużonych dla ojczyzny. Po dwuletniej praktyce pedagogicznej rozpoczął studia teologiczne na Akademii Wileńskiej. Funkcję rektora kolegium pełnił wówczas Żmudzin, Jan Gruzewski, który podobnie jak uprzednio ks. Bartilius, mistrz nowicjatu, obok zwyczajnych zajęć związanych z pełnionym urzędem, z umiłowaniem odwiedzał więźniów, chorych w szpitalach oraz katechizował dzieci. Przykłady te nie pozostały bez wpływu na Andrzeja. Święcenia kapłańskie, cel i przedmiot marzeń każdego kleryka, otrzymał w dniu kanonizacji pierwszych jezuitów: Ignacego Loyoli i Franciszka Ksawerego, 12 marca 1622 r. Udzielił mu ich bp Eustachy Wołłowicz. Rok przed święceniami rodzina Andrzeja zdołała uzyskać zgodę generała zakonu, Mutiusa Vitelleschi, aby Bobola, jako Małopolanin, mógł przejść z prowincji litewskiej do polskiej. Andrzej jednak wolał pozostać w prowincji, do której wstąpił. Sądził widocznie, że tutaj będzie mógł owocniej pracować dla chwały Bożej.
W roku 1622, bezpośrednio po ukończeniu studiów teologicznych, został skierowany na rok trzeciej probacji do Nieświeża, gdzie pogłębiał zarówno swoją znajomość konstytucji Towarzystwa, jak i osobisty kontakt z Bogiem przez Ćwiczenia duchowne św. Ignacego. Tam, po probacji, spędził także pierwszy rok swojej pracy apostolskiej. Został rektorem kościoła. Okazał się doskonałym administratorem oraz jeszcze lepszym duszpasterzem: świetnym spowiednikiem i kaznodzieją. Oprócz zajęć na miejscu podejmował w okolicy prace misjonarza ludowego: w pobliskich wioskach udzielał chrztu św., sakramentalnym związkiem połączył 49 par żyjących przedtem bez ślubu, wielu nakłonił do spowiedzi i poprawy życia. W Nieświeżu pełnił także obowiązki prefekta bursy dla ubogiej młodzieży.
Wcześnie musiał zyskać sławę jako głosiciel słowa Bożego, skoro starał się o niego, właśnie jako o wybitnego kaznodzieję, dom profesów w Warszawie. Prowincjał posłał jednak Bobolę do Wilna, do pracy w kościele św. Kazimierza. Tutaj powierzono Andrzejowi Sodalicję Mariańską mieszczan, ambonę, konfesjonał, administrację kościoła oraz popularne wykłady z zakresu Pisma św. i dogmatyki. Gdy w czerwcu 1625 r. nawiedziła Wilno jakaś epidemia, nie zważając na niebezpieczeństwo zarażenia się, pospieszył wraz z innymi na posługę chorym. Następstwem samarytańskiej pomocy była wtedy śmierć 6 jezuitów; zebrano jednak niemały plon duchowy: wysłuchano 8000 spowiedzi, przykładem heroicznego poświęcenia nawrócono 26 innowierców…
W roku 1627 wypłynęła sprawa publicznych ślubów Andrzeja. Rozpisane w tym celu informacje zgodnie podkreślały bystry umysł kandydata, dobre wykształcenie, trzeźwość osądu, zdolności kaznodziejskie oraz wielki i dobroczynny wpływ, jaki wywierał na ludzi. Zarzucano mu jednak upieranie się przy własnym zdaniu oraz wybuchowość. Ostatecznie został dopuszczony do profesji czterech ślubów, które złożył w niedzielę, 1 czerwca 1630 r., w kościele św. Kazimierza w Wilnie.
Po profesji odczuł na sobie jedną z cech jezuickiego charyzmatu: przenoszenie się z miejsca na miejsce. Najpierw został posłany do Bobrujska, niewielkiego miasteczka zabudowanego drewnianymi domkami, zamieszkałego przede wszystkim przez prawosławnych. Nikły odsetek katolików rozproszonych w innowierczej społeczności pozbawiony był całkowicie opieki duszpasterskiej. Ignorancji religijnej towarzyszył zanik życia sakramentalnego oraz obniżenie poziomu moralności. Wielu ulegało wpływowi otoczenia i przystało do schizmy. W 1630 r. jezuici otworzyli tutaj placówkę, a pierwszym jej przełożonym mianowano Bobolę. Spędził na niej trzy lata. Dzieło, którego dokonał, było robotą pionierską zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym. Obok troski o niezbędne w każdej działalności zaplecze ekonomiczne, głosił kazania i słuchał spowiedzi. Do współpracy dodano mu czterech kapłanów i brata zakonnego. Księża poświęcali swoje siły i czas przede wszystkim działalności misjonarskiej w okolicznych wioskach, brat Krzysztof Genell natomiast, jako rzeźbiarz, zajęty był przy budowie kościoła. Pisząc w tym okresie opinię do Rzymu, prowincjał Mikołaj Łęczycki podkreślił u Boboli zdrowy rozsądek, dobre wykształcenie, łatwość obcowania z ludźmi oraz wywieranie dodatniego wpływu na otoczenie.
W roku 1633 posłano Andrzeja do Płocka, gdzie kierował Sodalicją Mariańską uczniów jezuickiej szkoły. Dokładniejszych danych z tego okresu brakuje. Z Płocka przeniesiono Bobolę do Warszawy. Starał się o niego tutejszy przełożony. W stolicy polem działalności Andrzeja miała być przede wszystkim ambona. Niedługo jednak tutaj zabawił; po roku powrócił do Płocka przyjmując tym razem obowiązki prefekta studiów w kolegium oraz głoszenie słowa Bożego. Szkoła, którą kierował, była niewielka – liczyła zaledwie czterech nauczycieli. Zanotowano jednak w czasie jego pobytu w Płocku ożywienie kultu św. Stanisława Kostki, do czego przyczynił się prawdopodobnie Andrzej swoimi kazaniami.
Od wyjazdu z Płocka do 1642 r. pracował w Łomży, gdzie – jak poprzednio w Płocku – powierzono mu, obok ambony, także troskę o szkołę. Z korespondencji wiadomo, że cieszył się zaufaniem ludzi i że był człowiekiem o wielkim sercu, umiejącym współczuć z innymi w cierpieniu.
W lipcu 1642 r. wrócił do Wilna, aby, jak podczas pierwszego pobytu, kierować Sodalicją mieszczan i prowadzić w kościele komentarz Pisma św. Z końcem 1642 r. lub na początku 1643 r. przeniesiono Andrzeja do Pińska. Kronika domu odnotowuje w tym okresie wzmożone zaangażowanie miejscowych jezuitów w pracę nad prawosławnymi. Wielu z nich przychodziło do kościoła jezuickiego, aby posłuchać kazań lub nauki katechizmu. To oddziaływanie prowadziło do licznych nawróceń. Nie bez znaczenia była też troska o rozwój kultu maryjnego, którego krzewicielami stały się Sodalicje.
W 1646 r. Andrzej znalazł się znowu w Wilnie. Tym razem przyczyną przeniesienia było jego zdrowie, które dotychczas wydawało się nie do zdarcia. Wilno miało klimat bez porównania lepszy aniżeli Polesie. W kościele św. Kazimierza, wrócił do poprzednio pełnionych obowiązków i pracował tu przez sześć lat.
W miesiącach letnich 1652 r., w lepszym stanie zdrowia, powrócił do Pińska, gdzie praktycznie przebywał, z niewielką przerwą, do końca życia. Przez ten ostatni okres swojej ziemskiej działalności pracował przede wszystkim jako misjonarz na Polesiu. Zadanie, jakie postawiła przed nim wola Boża wypowiedziana ustami przełożonych, bynajmniej nie było łatwe. Apostołowanie utrudniały zarówno okoliczności zewnętrzne, jak i atmosfera duchowa. Brak dróg i stąd trudny dostęp do ludzi izolowanych od świata, żyjących na piaszczystych ziemiach, wśród grząskich bagien, sprawił, ii stan religijno-moralny Poleszuków był opłakany. Hołdowali oni przeróżnym zabobonom. W niedzielę jeździli wprawdzie tłumnie do miasta, ale w kościele lub cerkwi zjawiali się tylko na błogosławieństwo przed końcem Mszy św., a resztę czasu spędzali w karczmie.
Początkowo po wioskach i siołach Pińszczyzny przyjmowano misjonarzy jezuickich bardzo niechętnie. Później jednak, gdy pękły lody nieufności, chłopi gromadzili się licznie na naukach głoszonych w wiejskich chatach. Praca duszpasterska była niejednokrotnie dla Boboli okazją aby stanąć w szranki z duchownymi prawosławnymi. Oczytanie w pismach Ojców Kościoła greckiego, do czego dopomogła mu wyniesiona z jezuickiej szkoły średniej dobra znajomość tego języka, sprawiło, że z każdej dysputy wychodził zwycięsko. Do największych jego osiągnięć należy przejście na katolicyzm dwu całych wsi: Bałandycze i Udrożyn.
Proporcjonalnie do osiągnięć apostolskich rosła w obozie przeciwnym niechęć do Andrzeja. Gdy pomimo osłabionego zdrowia chodził ciągle od wioski do wioski, obrzucano go nie tylko obelgami, ale także błotem i kamieniami. Uwieńczeniem tej wrogości była sprawa janowska.

OKOLICZNOŚCI MĘCZEŃSTWA

Wskutek różnorodności kultur i uwarunkowań politycznych niejednokrotnie dochodziło do zrywania przez Kościoły wschodnie więzi z katolickim Rzymem. W r. 867 odłączył się od Kościoła powszechnego patriarcha konstantynopolitański – Focjusz. Rozdwojenie to jednak nie trwało długo. Zasadniczy podział Kościoła nastąpił dopiero w r. 1054. Patriarcha Konstantynopola, Michał Cerulariusz, ogłosił się wtedy równym papieżowi.
Ponieważ Ruś przyjęła chrześcijaństwo z Konstantynopola, otrzymała je w obrządku bizantyjskim i w hierarchicznej zależności od patriarchatu konstantynopolitańskiego. Po oderwaniu się Cerulariusza od papiestwa, także biskupi ruscy zerwali łączność ze Stolicą Piotrową. W XIV stuleciu, gdy po akcie krewskim na wpływy polskie otwarły się nic tylko tzw. ziemie czerwonoruskie lecz także Białoruś i Ukraina, na nowo odżyła dążność do unii z Kościołem zachodnim. Nie zdołała jednak ugruntować się w państwie polsko-litewskim unia Florencka (1439). Dopiero po Soborze Trydenckim, gdy ogarnął Kościół nowy powiew Ducha Świętego, pracę nad zjednoczeniem chrześcijaństwa w Rzeczypospolitej Obojga Narodów podjęli biskupi ruscy, a wraz z nimi jezuici (na pierwszym miejscu wielki rzecznik tej sprawy, Piotr Skarga).
W 1596 r. podpisano w Brześciu n. Bugiem unię Kościoła wschodniego z zachodnim na ziemiach polskich. Jednocześnie z synodem, którego wynikiem było uroczyste odczytanie aktu unii w kościele św. Mikołaja, w dniu 20 października, obradował w Brześciu antysynod. Zaprzysiężono na nim walkę z unią. Próba czasu wykazała, że i pod ten zasiew, jakim była unia brzeska, nie wszędzie gleba została przygotowana należycie. Jezuici urabiali umysły do zjednoczenia Kościoła poprzez swoje szkoły i stacje misyjne. Było to za mało, aby wpłynąć na masy. Lud przywiązał się do starej obrzędowości, a różnice dogmatyczne nie interesowały prostego wieśniaka. Wskrzeszenie więc sympatii dla prawosławia w niektórych rejonach nie przychodziło trudno. Do destruktywnych działań przyłożył rękę również Kościół łaciński. Słabości zarówno Kościoła, jak i Cerkwi (brak w niej centralizacji władzy sprzyjał nadużyciom) wykorzystywali ludzie szukający we wszystkim pożytków doczesnych. Podsycali oni pomiędzy katolikami a prawosławnymi wzajemną nienawiść, różnice religijne uczynili narzędziem w rozgrywkach politycznych. Ich sprzymierzeńcem stali się kozacy. Życie na wschodnich rubieżach przerodziło się w piekło. Ten tragiczny klimat odtworzył Henryk Sienkiewicz w Ogniem i mieczem. Wśród licznych ofiar swoją przynależność do Kościoła przypłacił głową także unicki arcybiskup połocki, św. Jozafat Kuncewicz, zamordowany w Witebsku w 1623 r. Wycinano w pień nie tylko hierarchów, lecz także całą katolicką ludność. Największe triumfy święciło zło za czasów Bohdana Chmielnickiego. Mordowano katolików bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie społeczne. Zagrożona ludność chroniła się w lasach. Przypuszczalnie chcieli tam znaleźć azyl także pracujący w terenie jezuici Szymon Maffon i Andrzej Bobola. Pierwszego z nich pochwycili kozacy 15 maja 1657 w Horodcu. Odartego z odzienia przybito gwoźdźmi do jakiejś ławy czy stołu, okręcono powrozami głowę i tak zaciskano sznury, że gałki oczne wychodziły z orbit. Zdarto mu następnie skórę z piersi i pleców, a otwarte rany polewano ukropem. Wreszcie udręczonego dobito cięciem szabli. Na drugi dzień kozacy podążyli do Janowa. Tutaj pozabijali co do jednego nie tylko katolików, ale i żydów. Dowiedziawszy się, że uszedł stąd niedawno Andrzej Bobola, urządzili za nim pościg. W godzinach przedpołudniowych dopadli go w miejscowości Predyła. Była to środa, 16 maja. Rozpoczęła się swoista katecheza, mająca nakłonić Andrzeja do schizmy. Kozacy byli pomysłowi w zadawaniu tortur i nie trzymali się jednego schematu. Najpierw więc obnażono schwytanego Lacha i skatowano nahajkami potem dostał jeszcze w twarz kilka kułaków tak silnych, że posypały się zęby. Po tej lekcji poglądowej, gdy Andrzej nadal nie wyrażał chęci przejścia na prawosławie, skrępowano mu ręce powrozem i przytroczono do pary koni, które ruszyły w kierunku Janowa. W czasie czterokilometrowego biegu pomiędzy końmi dostał jeszcze mnóstwo razów batogami, cięcie szablą po lewym ramieniu oraz kilka ukłuć lancą, po których pozostały głębokie rany. W Janowie zbiegł się tłum ciekawych niecodziennego widowiska. Aby uchronić się od nadmiaru świadków, wprowadzono Andrzeja do szopy służącej za rzeźnię. Z gałązek dębowych upleciono wieniec i wciśnięto mu na głowę, następnie rzucono go na stół i zachęcając do wyparcia się katolicyzmu, ogniem przypalano jego ciało, wbijano drzazgi za paznokcie, zdzierano skórę z rąk, piersi, pleców i głowy, odcięto palec wskazujący od lewej dłoni i końce dwu innych palców, wydłubano prawe oko, świeże rany posypano plewami, odcięto nos i wargi, wyrwano język, wreszcie powieszono u powały za nogi. Po dwu godzinach żyjącego jeszcze zdjęto ze sznura. Dwukrotne cięcie szablą w szyję zakończyło ziemską wędrówkę Boboli. W ten sposób Andrzej stał się czterdziestą czwartą żertwą Towarzystwa złożoną na ołtarzu Unii. W okolice Janowa niespodziewanie nadciągnął oddział wojska polskiego. Kozacy uciekli w popłochu zostawiając zmasakrowane zwłoki. Jezuici pińscy powiadomieni o okrutnej śmierci Andrzeja przybyli po ciało. Przewieźli je wozem do klasztoru i złożyli w drewnianej trumnie, zabijając natychmiast jej wieko, aby uczniom kolegium oszczędzić straszliwego widoku. Trumnę umieszczono w podziemiach kościoła, a na liście zmarłych odnotowano: Ojciec Andrzej Bobola roku 1657, maja 16, w Janowie okrutnie zamordowany przez bezbożnych kozaków w różnoraki sposób umęczony, następnie obdarty ze skóry, położony jest pod wielkim ołtarzem.

SYLWETKA DUCHOWA

Dobrowolne oddanie własnego życia za drugiego wymaga heroizmu. Do tej dyspozycyjności względem Boga i Jego wyroków doprowadziły Bobolę Ćwiczenia duchowne – wielkie rekolekcje św. Ignacego, które przeżywał, jak każdy z jezuickich kapłanów, dwukrotnie: raz w nowicjacie, drugi raz już w wieku męskim, po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych. Wówczas w swoistym klimacie, który trzeba przeżyć samemu, aby to zrozumieć, dojrzały życiowe decyzje Andrzeja pozwalające mu rzucić wszystko na jedną szalę. Nie było to łatwe. Każdy człowiek wnosi ze sobą do klasztoru szereg przywiązań, balast grzechu pierworodnego, obciążeń, które powszechnie określa się mianem pożądliwości oczu, pożądliwości ciała i pychy albo pożądliwości sławy. Odtrutką na tę ludzką słabość mają być śluby zakonne, ale one nie skutkują automatycznie. Bardzo fragmentaryczne są przekazy, które rzucają światło na duchową sylwetkę Andrzeja. Wytykano mu sporo wad. Temperament choleryczny z domieszką sangwinicznego niósł ze sobą między innymi impulsywność i obstawanie przy własnym zdaniu. Doręczona mu długa lista ułomności związanych ze słabością charakteru oraz obiektywnych niedociągnięć w ideale doskonałości zakonnej, nie zniechęciła go. Szedł konsekwentnie ku raz wytkniętemu celowi, którym z chwilą wstąpienia do Towarzystwa, stała się służba Chrystusowi w Kościele pod sztandarem Krzyża i przewodnictwem Ojca św. Temu zasadniczemu charyzmatowi jezuity zawsze był wierny. Jego dynamizm apostolski i zapał kaznodziejski, co uwypuklają zachowane świadectwa, zrodziły się z woli służenia Stwórcy i bliźniemu, szukania we wszystkim większej chwały Bożej przez pracę nad zbawieniem dusz ludzkich odkupionych Krwią Chrystusa. Jeżeli zyskał sobie przydomek “duszochwata”, jest to echem, rozmyślania o dwu sztandarach z książeczki Ćwiczeń duchownych.
Osiągnięcia apostolskie nie przychodzą same. Nie są one również efektem jedynie potoku pięknych słów. U podłoża działania nadprzyrodzonego leży kapitał modlitwy. Obracając tą monetą można dorabiać się tego, co w nazewnictwie zakonnym określa się słowami “owoc duchowy”. Ignacy nauczył swoich towarzyszy i ich następców sztuki “kontemplatywności w działaniu”. Zjednoczenie z Bogiem w szarzyźnie życia i przy pełnej intensywności pracy posiadł Bobola w wysokim stopniu skoro, głoszonej przezeń Prawdzie towarzyszyła u słuchaczy wielka odmiana sposobu myślenia i wartościowania.
Każdy człowiek pragnie sukcesów, uznania, sławy… W chwilach gdy natrafia na obelgi i nienawiść zamiast oczekiwanej wdzięczności, załamuje się. Jeżeli Andrzej pomimo niejednokrotnie czynnych zniewag, uzbrojony wyłącznie w miłość, dalej zdążał do polskich miasteczek, wiosek i przysiółków, zamieszkałych przeważnie przez prawosławną ludność, widać, że posiadał ducha trzeciego stopnia pokory z ignacjańskich rekolekcji. Jego współpraca z łaską była tak dynamiczna, że Opatrzność wyniosła go na ołtarze. W okresie prześladowań kozackich oddało życie za wiarę ponad sześćdziesięciu jezuitów. W przededniu śmierci Boboli w podobnie okrutny sposób został zamordowany Szymon Maffon. Poprzednio razem pracowali na Bożym zagonie i byli wiernymi towarzyszami duszpasterskich wypraw. Ówczesny generał jezuitów, Goswin Nikel, stawiał męczeństwo obydwu na tej samej płaszczyźnie. A jednak tylko jednego z nich wybrał Bóg na szczególny wzór i orędownika.

DZIEJE KULTU

Ciągłe wojny, które prowadziła Polska w XVII stuleciu, pustoszyły kraj i paraliżowały życie społeczno-organizacyjne. Sytuacja ta nie sprzyjała rozwojowi kultu męczennika, który w zabiegach o jedność Kościoła postradał życie. Pamięć o Boboli wygasła wraz ze śmiercią tych, którzy znali go osobiście. Ziarno rzucone w glebę, chociaż pozornie obumiera, w stosownej chwili kiełkuje i rozwija się we wspaniały kłos. Podobnie, w najbardziej nieoczekiwanym momencie, wyrósł kult Boboli. Minęło 45 lat od śmierci Andrzeja. Polska znowu przeżywała gehennę, tym razem wielkiej wojny północnej. Niebezpieczeństwo zagrażało także Pińskowi. Gdy w niedzielę, 16 kwietnia 1702 r., zatroskany rektor tamtejszego kolegium, Marcin Godebski, prosił niebo o ratunek, przyśnił mu się nieznany jezuita i zapewnił, iż on, Andrzej Bobola, będzie miał klasztor w opiece pod warunkiem, że jego ciało zostanie otoczone odpowiednią czcią. Odnalezienie zwłok Boboli nie było łatwe. W podziemiach kościoła spoczywało wielu jezuitów, a wszelkie zapiski poginęły w burzliwych dziejach kolegium. Na miejscu nie dało się ustalić nawet daty śmierci, co ułatwiłoby poszukiwania. W nocy z 18 na 19 kwietnia (tym razem świeckiemu zakrystianowi) ukazał się Bobola po raz wtóry i dokładnie określił miejsce, w którym został pochowany. Po trzech godzinach pracy wykopano z ziemi trumny z łacińskim napisem: “Ojciec Andrzej Bobola Towarzystwa Jezusowego przez kozaków zabity”. Wielkie było zdziwienie, gdy po zdjęciu wieka ujrzano zwłoki, które zachowały świeży wygląd, ze wszystkimi śladami tortur. Po przebraniu relikwii w nowe szaty przełożono je do drugiej, przygotowanej uprzednio trumny. Wiadomość o odnalezieniu ciała, które w wilgotnej piwnicy, wśród rozkładających się trupów, zachowało świeżość, obiegła Polesie lotem błyskawicy. Mieszkańcy Pińska, Janowa i okolic zaczęli przypominać sobie fakty opowiadane kiedyś przez starców. Odżyło nagle ustne podanie o heroizmie Andrzeja. Okoliczna ludność tłumnie przychodziła teraz do okienka krypty, w której spoczywa~ Bobola, by oddać hołd Męczennikowi.
Andrzej Bobola roztoczył opiekę nie tylko nad jezuickim kolegium. Gdy w latach 1709-1710 straszna zaraza pochłonęła tysiące ofiar (w r. 1710 prowincja litewska pochowała 118 jezuitów, wśród których 94 przypłaciło życiem samarytańską posługę), jedynie Pińszczyzna została ochroniona przed epidemią. Mnożyły się także łaski wypraszane za jego pośrednictwem.
Generał Towarzystwa Jezusowego, Michał Tamburini, powiadomiony o czci, jaką otaczają Bobolę wierni i o tym, że rozprzestrzenia się ona coraz bardziej, polecił pracującemu w Rzymie polskiemu jezuicie, Janowi Dawidowiczowi; zająć się sprawą beatyfikacji. Widocznie rychło sława męczennika przeniosła się poza granice Polski skoro pierwsza biografia Boboli została wydrukowana nie w żadnej oficynie krajowej, lecz w Würzburgu.
Pomimo rozwijającego się kultu, wyniesienie na ołtarze szło opornie. Zabiegi polskich biskupów oraz starania jezuitów sprawiły jedynie, że Benedykt XIV 9 lutego 1755 r. wpisał Bobolę na listę męczenników za wiarę.
W 1764 r., na sejmie konwokacyjnym w Warszawie, wypłynęła sprawa na nowo. W konstytucjach, które zaprzysiągł król Stanisław August Poniatowski w dniu swojej koronacji, zamieszczono również takie zobowiązanie: Starać się będziemy wnieść instancję do Stolicy Apostolskiej o beatyfikację Andrzeja Boboli SJ. Nastąpiła jednak kasata zakonu i rozbiory Polski, a beatyfikacja stanęła praktycznie w martwym punkcie. Opatrzność odłożyła tę uroczystą chwilę na czas bardziej stosowny, gdy zniewolonemu i poddanemu silnej rusyfikacji narodowi polskiemu, a szczególnie prześladowanym za wiarę unitom podlaskim potrzebny był wzór mocarza ducha, który nie uląkł się przemocy. Nabożeństwo do bł. Andrzeja Boboli krzepiło także jezuickich misjonarzy, gdy po kryjomu, przebierając się za domokrążnych kupców lub wędrownych rzemieślników, pracowali wśród unitów podlaskich ryzykując zsyłkę na Sybir lub tortury w rosyjskich kazamatach. Pomimo, iż rząd carski robił wszystko, aby przeszkodzić sprawie, Andrzej Bobola został w dniu 30 października 1853 r. przez Piusa IX ogłoszony błogosławionym. Uroczystość urządzono z wielką okazałością. Wnętrze całej bazyliki św. Piotra wybito czerwonym adamaszkiem i oświetlono mnóstwem świateł. W miejscu, gdzie według zwyczaju wieszało się herby: papieski oraz panującego w państwie, z którego pochodził błogosławiony, polecił Ojciec św. powiesić dwa herby papieskie, aby w ten sposób symbolicznie zaznaczyć, że uciemiężonemu narodowi on zastępuje króla. W brewe beatyfikacyjnym napisał: Pragnę, aby w tak ciężkich czasach i wobec wielkiej liczby nieprzyjaciół wierni Chrystusa uzyskali nowy wzór, który wzmógłby ich odwagę w walce, pozwalamy sługę bożego Andrzeja Bobolę, kapłana profesa Towarzystwa Jezusowego, który za wiarę katolicką i dusz zbawienie poniósł męczeństwo, nazywać odtąd imieniem błogosławionego.
Na swój sposób upamiętnił tę beatyfikację rozgniewany car, skazując na śmierć sześciu Polaków wcielonych do rosyjskiej armii. Pomimo represji szerzył się jednak kult błogosławionego także w imperium rosyjskim. W 1908 r. udało się nawet, dzięki przekupności urzędników państwowych, wydrukować w Petersburgu życiorys Andrzeja Boboli napisany przez ks. Jana Urbana SJ.
Po odzyskaniu niepodległości episkopat polski rozpoczął starania o kanonizację błogosławionego Andrzeja. Zabiegi zostały uwieńczone przez Piusa XI pomyślnym skutkiem w święto Zmartwychwstania.
Ostatnim aktem Stolicy Apostolskiej dotyczącym Andrzeja Boboli jest encyklika Piusa XII z okazji 300-lecia śmierci Świętego, skierowana do biskupów całego Kościoła. Pragniemy gorąco – powiada autor encykliki – aby przede wszystkim synowie ukochanej przez nas polskiej ziemi, dla których niezwyciężony bohater Chrystusowy, Andrzej Bobola, jest chlubą i wspaniałym wzorem chrześcijańskiego męstwa… rozważyli jego męczeństwo i jego śmierć… Wśród innych chlubnych przymiotów nade wszystko błyszczy w Andrzeju Boboli cnota wiary, której moc… dodała mu odwagi do mężnego podjęcia męczeństwa.

DZIEJE RELIKWII

Po kasacie zakonu opiekę nad ciałem Męczennika przejęli kapłani uniccy. Relikwie Świętego otoczono wielką czcią. Nadszedł jednak drugi rozbiór Polski i Pińsk znalazł się w obszarze imperium rosyjskiego. Pojezuicka świątynia przeszła w ręce schizmatyckich bazylianów. Nowi gospodarze uszanowali ciało i pozostawili je na miejscu, tym bardziej że do trumny garnęła się takie ludność prawosławna. Nie podobało się to miejscowemu archimandrycie. Gdy zachowani na Białej Rusi jezuici dowiedzieli się o zamiarze ponownego zakopania relikwii w ziemi, wszczęli starania u Aleksandra I o wydanie ciała. Car okazał się łaskawy i w styczniu 1808 r., pomimo ciężkiej zimy i wielkich śnieżyc, przewieziono relikwie do Połocka, gdzie złożono je w przygotowanej w tym celu krypcie.
13 marca 1820 r. został podpisany przez cara dekret wydalający jezuitów z Rosji. (Było to już po przywróceniu zakonu w innych. krajach). Wszystkie zabudowania pojezuickie w Połocku oddano pijarom. Po dziesięciu latach usunięto pijarów, jak poprzednio jezuitów, a kościół przejęli prawosławni. Ciało Andrzeja przewieziono więc do kościoła Dominikanów i złożono w oddzielnej kaplicy. W 1864 r. wydalono z Połocka także dominikanów, a ich świątynię objęli w posiadanie księża diecezjalni.
W 1866 r. do Połocka przyjechała z Petersburga komisja rządowa. Rozeszły się bowiem wieści, że Błogosławionemu oddają cześć na równi z katolikami także prawosławni. W czasie inspekcji oderwała się od sklepienia cegła i spadając raniła jednego z urzędników. Zabobonni komisarze, widząc w tym “interwencję Boboli”, pospiesznie opuścili kaplicę. Pozostawiono ciało w spokoju aż do rewolucji. W czasach sowieckich kilkakrotne próby zbeszczeszczenia relikwii zostały udaremnione zdecydowaną postawą społeczeństwa. Dopiero 23 czerwca 1922 roku kościół otoczyło wojsko. Zjawili się wysłańcy Kremla. Po otwarciu trumny ciało obnażono i rzucono nim o posadzkę. Ku osłupieniu obecnych, zwłoki nie rozsypały się. Spisano protokół o ich stanie, stwierdzając, że trup zawdzięcza swoje dobre zachowanie właściwościom ziemi, w której się znajdował. Po tym antyhumanitarnym akcie profanacji pozostawiono relikwie w spokoju, ale nie na długo. 20 lipca wtargnęli do kościoła “bojcy” i maltretując parafian broniących dostępu do trumny, wywieźli ciało do Moskwy, umieszczając je w gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia.
O zwrot relikwii wszczął bezskuteczne starania Rząd Polski. Według świadectwa Piusa XI wcześniej już Józef Piłsudski planował szarżę na Połock, by odebrać trumnę z ciałem Błogosławionego, ale zewnętrzne okoliczności udaremniły zamiar.
Gdy Związek Radziecki dotknęła klęska głodowa, w roku 1922 ginącemu narodowi z wydajną pomocą pospieszył Pius XI. Wówczas Rząd Sowiecki – wobec zasług Papieskiej Komisji Ratowniczej – przychylnie załatwił prośbę Ojca Swiętego o wydanie relikwii. 21 września 1923 r. dwaj przedstawiciele wspomnianej Komisji, jezuici: Edmund Walsh i Leonard Gallagher, w towarzystwie podsekretarza stanu Komisariatu Spraw Zagranicznych i trzech członków Czerezwyczajki, udali się do budynku Higienicznej Wystawy, gdzie wskazano im trumnę ze zwłokami Boboli. Rząd Sowiecki nie życzył sobie, aby ciało powieziono przez Polskę, uzgodniono więc drogę przez Odessę i Konstantynopol. 25 września zażądano od Walsha, aby do protokółu odbiorczego dołączył zobowiązanie, że ciało pozostanie w Rzymie i nie będzie nikomu przekazane. Warunku tego ks. Walsh nie przyjął.
Do Wiecznego Miasta relikwie przybyły w uroczystość Wszystkich Świętych. Złożono je w bazylice św. Piotra na Watykanie, a w maju 1924 r. papież przekazał ciało jezuickiemu kościołowi del Gesu. Po kanonizacji w 1938 r. relikwie przez Jugosławię, Węgry i Czechosłowację dotarły do Polski. Tutaj w triumfalnym pochodzie powieziono je najpierw do Czechowic, później do Oświęcimia, Krakowa, Katowic, Poznania i Łodzi, aż wreszcie trumna stanęła w Warszawie. Wszędzie witano ją z entuzjazmem, czego dowodem jest zachowana kronika filmowa. W stolicy odbyło się specjalne nabożeństwo na placu Zamkowym, następnie trumnę wystawiono w świętojańskiej katedrze. Prezydent Ignacy Mościcki, jako wotum złożył na trumnie swój Krzyż Niepodległości.
Po uroczystościach powitalnych relikwie spoczęły w kaplicy Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, gdzie miały czekać na wybudowanie specjalnego sanktuarium. Tymczasem wybuchła wojna. We wrześniu 1939 r., podczas oblężenia Warszawy, gdy Niemcy nacierali na Mokotów, lotnicy polscy wynieśli nasz skarb narodowy na Stare Miasto i złożyli u stóp NMP Łaskawej w kościele Jezuitów. Tutaj w latach okupacji krzepili swoje serca uciemiężeni Polacy. W czasie powstania warszawskiego, gdy płonęła ulica Świętojańska, relikwie przeniesiono do kościoła św. Jacka umieszczając je w podziemiach. Zawalone gruzem przeleżały do lutego 1945 r. Po upadku powstania o trumnę z relikwiami dopytywali się Niemcy. Na szczęście nie dowiedzieli się o miejscu, gdzie ją zabezpieczono. Gdy Warszawa została wyzwolona, odkopano trumnę i przy pomocy wojska polskiego przewieziono z powrotem na ul. Rakowiecką. 

Wnętrze kościoła parafialnego w Rogoźniku

GALERIA ZDJĘĆ

VIDEORELACJE

16 maj 2015 r. - 50 lat od konsekracji kościoła w Rogoźniku

Uroczystości Bożego Ciała w roku 2019 i 2021.

Peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego oraz relikwi św. Faustyny i bł. Jana Pawła II w parafii św. Andrzeja Boboli w Rogoźniku - 10 i 11.06.2012 r.

Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w parafii Rogoźnik - 05.08.1999 r.

Koncert kolęd i pastorałek wykonanych w kościele w Rogoźniku – 2011 r.

Wizyta abp. Stanisława Nowaka w Rogoźniku z okazji jubileuszu 50 – lecia kapłaństwa – 14.07.2008 r.

Przewiń do góry